|
||||||||
|
||||||||
|
Zobacz także
|
Oferta czy reklamaPiotr Piwowarczyk
właściciel firmy doradczej Proceder Consulting w Warszawie Prowadzę sklep z AGD. Niedawno zdecydowałem się na zakup w bardzo korzystnej promocji (nieco taniej niż w hurtowni) kuchenek mikrofalowych w jednym z dużych sklepów. O promocji dowiedziałem się z wydanej przez ten sklep gazetki kolportowanej przez pocztę. Kiedy przyszedłem do sklepu, sprzedawca poinformował mnie, że cena kuchenki podana w gazetce została błędnie wydrukowana i że jest wyższa. Czy miałem prawo domagać się od sklepu sprzedania kuchenki za cenę wskazaną w gazetce? Ponieważ nie opisał Pan dokładnie treści gazetki, odpowiedź nie może być jednoznaczna. Wszystko wskazuje jednak na to, że niesłusznie odmówiono Panu sprzedaży kuchenek za cenę wydrukowaną w gazetce reklamowej. Większość gazetek dużych sklepów zawiera informacje, które w świetle przepisów Kodeksu cywilnego można traktować jako ofertę (art. 66 k.c.). A to dlatego, że ofertę stanowi oświadczenie drugiej stronie woli zawarcia umowy, jeżeli określa ono istotne postanowienia tej umowy. W "naszej" gazetce określono przedmiot sprzedaży (kuchenka) i cenę towaru. Większość takich gazetek zawiera wyraźną informację, jaki towar jest sprzedawany (nazwa towaru, jego zdjęcie oraz oznaczenie fabryczne typu) i za jaką cenę oraz termin, w jakim oferta promocyjna obowiązuje. Te elementy przesądzają, że w sensie prawnym mamy do czynienia z ofertą złożoną przez sklep, która go wiąże w razie jej przyjęcia przez klienta. Przyjęcie to odbyło się w ten sposób, że przybył Pan do sklepu i złożył sprzedawcy oświadczenie woli o przyjęciu warunków określonych w gazetce i o chęci zakupu kuchenek na tych warunkach (art. 70 k.c.). Przyjęcie oferty jest równoznaczne z zawarciem umowy sprzedaży. Moim zdaniem dla kwalifikacji prawnej tego zdarzenia nie ma znaczenia fakt, iż zgodnie z Kodeksem cywilnym ogłoszenia, reklamy, cenniki i inne informacje, skierowane do ogółu lub do poszczególnych osób, poczytuje się w razie wątpliwości nie za ofertę, lecz za zaproszenie do zawarcia umowy (art. 71 k.c.). Reklamy czy cenniki należy odnosić do tego rodzaju oświadczeń sprzedawcy, które nie zawierają istotnych postanowień umowy sprzedaży (np. ceny albo dokładnego określenia towaru). Jednak w omawianej sytuacji takie istotne warunki umowy najpewniej zostały w gazetce reklamowej wskazane, toteż traktowanie jej jedynie, jako reklamy niebędącej wiążącą ofertą (a więc, jako zaproszenia do negocjacji) byłoby błędne, ponieważ godziłoby w prawną istotę oferty. Jeżeli przy tym w gazetce wskazano termin obowiązywania promocji (a więc i oferty), można przyjąć, że sklep był związany ofertą sprzedaży, a tłumaczenie sprzedawcy o pomyłce w druku ceny było nieuprawnione. Zwróćmy uwagę, że w takich gazetkach często zamieszcza się informację o treści w rodzaju: "Sklep nie odpowiada za pomyłki drukarskie w treści oferty". Uważam, że takie oświadczenie nie ma mocy prawnej, ponieważ przedsiębiorstwo, jakim jest sklep, ma bezwzględny obowiązek - przed wprowadzeniem gazetki do obiegu - sprawdzić zgodność oferty z rzeczywistością. Sprzedawca mógłby dowodzić, że gazetka nie zawierała oferty, a jedynie zaproszenie klientów do negocjacji, gdyby umieszczono w niej wyraźne oświadczenie, np.: "gazetka nie stanowi oferty w rozumieniu Kodeksu cywilnego, lecz jedynie zaproszenie do negocjacji (materiał reklamowy)". Wtedy, nawet pomimo określenia w gazetce wszystkich istotnych warunków umowy sprzedaży, wyraźne oświadczenie sprzedawcy o zaproszeniu do indywidualnych rokowań z klientami przesądza o tym, że gazetka nie jest ofertą, a jedynie ogłoszeniem zawierającym "wyjściowe" warunki negocjacyjne sprzedawcy.
PODSTAWA PRAWNA
Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie opublikowania go w piśmie.
|
S2pXSLTransformator::missingFileError :: Plik z szablonem XSL /htdocs/e-podatnik.pl/epodatnik/xml/spisy_tresci_czasopism/doradca_podatnika/633.xml NIE ISTNIEJE !!!
|
||||||
|
||||||||